| Hubertus Młodzieżowy 2007 |
|
Pierwsza przeszkoda, dwie chruścianki na leśnej drodze. Niby nic ale ciasno. Dla dużych koni: skok-wyskok. Po przeszkodzie skręt w prawo. Zmieszczą się czy nie? Na wszelki wypadek obserwatorzy odsuwają się. Już ich widać. Na tle jesiennego wystroju lasu kolorowy sznur. ![]() Najeżdżają. Master, Bartosz Szews na Pikadorze, oczywiście pierwszy. Za nim dwadzieścia koni. Poszło dobrze. Jedno wyłamanie. Zniknęli. Obserwatorzy biegną do swoich pojazdów, pięknie wymoszczonych słomą przyczep ciągnikowych. Ruszają do następnej przeszkody.
Zaczęło się godzinę wcześniej na terenie klubu. Jak zwykle uroczyście. Prezes Józef Szews przywitał gości. Opowiedział o tradycji biegów Św. Huberta. Przedstawił jeźdźców i konie.
Przy pieśni „Pojedziemy na łów”, którą zaintonował i prowadził pan Ryszard Smenda – bas Opery Nowa z Bydgoszczy.
Wszyscy ruszyli do lasu. Oprócz goniących lisa, asysta. Tradycją jest że młode konie i jeźdźcy którzy w przyszłości mają zamiar w biegach uczestniczyć aby otrzaskać się z atmosferą, lasem, dopingującą publicznością, asystują biegowi. W tych szeregach też zdarzają się emocje. Czasami koń z asysty widząc galopujących towarzyszy ze stajni dołączy do nich mimo woli jeźdźca. Chociaż trzeba przyznać że aktualnie młode konie zachowują się dużo spokojniej niż ich poprzednicy z własnej hodowli czy też pozyskani ze stadniny. ![]() Trenować jednak trzeba. Aż miło popatrzeć jak swobodnie kłusują wyprzedzając ciągniki z gośćmi do następnej przeszkody. Przeszkód było jeszcze kilka. Najbardziej efektowna „palisada”. Teren pofałdowany w środku lasu. Najpierw na szczycie górki drągi, zjazd w dół, tam palisada, i wjazd pod dość stromą górę. ![]() Kilka wyłamań. Wars znowu się „popisał” i zrzucił Weronikę. Widowiskowo też na polu, gdzie jest goniony lis. Rozległa płaszczyzna, przeszkody. Wszystko jak na dłoni. Z lasu „wypada” lis, Marta Birk na „Dużej Wodzie” – ubiegłoroczna zwyciężczyni, w pięknym historycznym stroju muszkietera. ![]() Gonitwa. Szczególnie podziwiać trzeba kuce. Mają ambicję. Na równi z dużymi końmi. Nawet je prześcigają, a jakie zwrotne. Niektórzy jeźdźcy zaliczają „glebę”. Wreszcie jest, Piotr Cierzniewski na Guliwerze (oczywiście kucu) złapał lisa. Potem dekoracja. ![]() Toast-nieletni sokiem. Runda honorowa. Powrót do klubu na biesiadę. Reasumując udany bieg. Młodość jak zwykle ładnie się pokazała i prezentowała. O młodych koniach już wspomniano. Młodzież jechała spontanicznie, radośnie, w duchu zabawy przy uszanowaniu tradycji, z troską o konie. Pogoda też dopisała. Słonecznie ale chłodno, trochę wiatru. Idealnie dla koni. Lidia i Witold Barcikowscy |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
















