| Pogoń za lisem |
|
Na ten dzień czekali przez cały rok. Dla wielu z nich to jedyny dzień w roku kiedy mogą ubrać się w piękne, galowe stroje i zaprezentować swoje zdolności jeździeckie w biegu myśliwskim św. Huberta. Już wczesnym rankiem zwarta grupa klubowiczów i asystująca im młodzież stawiła się w stajni, by przygotować swoje konie do biegu myśliwskiego. O 1300 już w odświętnych strojach zniknęli w klubowej świetlicy, odprawa. O czym mówili wiedzą tylko oni. Po odprawie uroczyste rozpoczęcie. Prezes klubu przywitał wszystkich przybyłych gości, przypomniał o tradycji i zasadach biegu.
Po odśpiewaniu hymnu „Pojedziemy na łów”, jeźdźcy ruszyli na trasę. Trasa jest już im dobrze znana. Nie tylko z poprzednich lat, ale z zeszłego tygodnia kiedy to młodzież goniła po lesie lisa. Pierwsza przeszkoda spokojnie, widać że to recydywa. Druga z jeszcze większym spokojem, chociaż nie brakuje włamań. Pada, ale dzielnej widowni to nie odstrasza, z ochotą i uśmiecham na twarzach biegną na swoje wozy. Teraz „palisada”, na młodzieżowym najwięcej emocji. Już są, przemknęli koło widowni w mgnieniu oka. Ale coś musiało stać się wcześniej. Co spostrzegawczy widz dostrzegł czerwona plamę na białych bryczesach Tomka. Co się stało? Zsiadł, boli go noga. W szeregach grupy szybka zmiana koni. Magda „Pogodynka” wsiada na Korsarza, a na Kretę wskakuje zupełnie nie przygotowana Marta, zeszłotygodniowy lis. Jadą dalej. Kolejne przeszkody pokonane w równie dobrym stylu. Teraz to na co wszyscy czekają najbardziej – gonitwa. Widownia już czeka, powinna być już też asysta. Nie ma ich, po chwili okazuje się że zabłądzili w lesie. Słychać trąbę. Jadą. Na horyzoncie w promieniach słońca pojawia się master, za nim następni, jakieś małe zamieszanie, jest gleba. Ale mkną dalej. Skoczyli, niestety nie wszyscy. Lis, gdzie jest lis? Zaniepokojeni jeźdźcy zaczynają szukać lisa pomiędzy przeszkodami. Czyżby w tym roku lis miałby być szukany? Nie, z lasu wyłania się Zbigniew Szrejder na koniu Oster. Ucieka w zawrotnym tempie. ![]() Pierwsza w pogoń rusza Kasia na Dafne, jednak nie może dogonić lisa. Do gonitwy dołącza kolejny z Szewsów. Maciej na Pikadorze idzie ślad w ślad za lisem. Nikt jednak nie spostrzegł że tuż, tuż za lisem jest doktor Jerzy na Historii. Pytanie brzmi kto z nich złapie? Widownia stawia na doktora, z tłumu słychać okrzyki „Jurek, Jurek” Jest! Lis został pojmały. Tegorocznym zwycięzcą po zawziętej gonitwie zostaje Jerzy Rajewski na Historii. Po gonitwie dekoracja, konie i jeźdźców dekorował gość honorowy imprezy, Minister Rolnictwa Wojciech Mojzesowicz. ![]() Po rundzie honorowej, powrót do siedziby klubu na biesiadę. Tu czekała na nas Pani Frania ze swoją drużyną i wyśmienitym jadłem, smażone ziemniaki, gorący bigos i wiele innych smakołyków. Jednak dalej nie ma wszystkich. Gdzie jest asysta? Kiedy wrócą? To chyba najczęściej zadawane pytania. Półtorej godziny po głównej grupie, przyjeżdżają, zmęczeni, zmarznięci, ale z uśmiechem na twarzy. Dla nich to była prawdziwa przygoda, cztery godziny spędzone w siodle w pięknych lasach nad Zalewem Koronowskim. Kaja
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|












